Bardzo krytycznie o edukacji włączającej – Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”

Motto: „Nauczyciel jest już niańką, pielęgniarką, a ma przecież zajmować się edukacją dziecka”…. [słowa R.Proksy]
Realizowany w polskich szkołach projekt „Edukacja dla wszystkich” wywołał protest Solidarności i został uznany za szkodliwy zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli. Jakie potencjalnie niebezpieczne skutki może nieść tzw. edukacja włączająca? – rozpoczyna się artykuł opublikowany 13.02 na https://www.solidarnosc.org.pl/
Polecamy wybrane fragmenty. [Podkreślenia ROS].
– Jestem pedagogiem specjalnym z kilkuletnim stażem, pracowałam w edukacji włączającej, obecnie jestem zatrudniona w szkole integracyjnej. Jako rodzic dziecka z niepełnosprawnością i pedagog specjalny nie wybrałabym edukacji włączającej dla dziecka z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Z doświadczenia wiem, że w większości przypadków to niestety fikcja. Nauczyciele wykształceni w konkretnych dziedzinach (takich jak język polski, matematyka czy geografia) niechętnie podchodzą do dostosowywania treści programowych do deficytów ucznia, jest to dla nich dodatkowa praca. Dla szkoły problemem staje się prowadzenie pomocy psychologiczno-pedagogicznej, często brakuje specjalistycznej wiedzy osobom, które kończyły pedagogikę ogólną, a nie specjalną. Problemem jest również sama akceptacja ucznia przez społeczność szkolną. Hasło „wszyscy inni, wszyscy równi” pozostaje tylko pustym sloganem niefunkcjonującym w szkole. Uczniowie zdają sobie sprawę z „inności” kolegi czy koleżanki i niestety często wykluczają ze swojego grona dziecko z niepełnosprawnościami – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” Iza pracująca jako pedagog specjalny i nauczyciel wspomagający.
Solidarność protestuje
Krytyczne stanowisko wobec projektu „Edukacja dla wszystkich” zajęła także Solidarność oświatowa. Eksperci związkowi wskazali na niebezpieczeństwa wynikające z faktu, że w myśl ministerialnego projektu to rodzic, a nie lekarz orzecznik ma decydować, w jakiej szkole powinno kształcić się jego dziecko. „Informacje ze środowiska, które cały czas zbieramy, wskazują, że planowane zmiany idą w złym kierunku. A przyjęte w nim złożenie, że to rodzic decyduje o wszystkim, co dotyczy sposobu kształcenia dziecka, jest dla nas nie do zaakceptowania. Uważamy, że trzeba odwrócić tę sytuację, bo nie może być tak, że na podstawie diagnozy dziecka pisze się orzeczenie, a rodzic może je schować do szuflady i nie pokazywać nikomu” – wskazuje Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”. „Nauczyciel jest już niańką, pielęgniarką, a ma przecież zajmować się edukacją dziecka. Powstaje więc pytanie, gdzie w tym całym programie są dzieci, które chcą się rozwijać normalnie i odnosić sukcesy edukacyjne. Ich nie ma” – dodaje.
„Planuje się likwidację szkół specjalnych, tymczasem to są jedyne placówki, które pomagają w uzawodowieniu osób niepełnosprawnych. Dzięki nim młodzi ludzie z często poważnymi niepełnosprawnościami mają szansę wejść w normalne życie i wykonywać jakiś zawód” – podkreśla. I rzeczywiście, następuje już stopniowa likwidacja szkół specjalnych. Jak wynika z raportu NIK z 2021 roku, „z roku na rok spada liczba uczniów kształcących się w szkołach specjalnych, podobnie jak liczba samych szkół – w roku szkolnym 2016/2017 było ich ok. 2400, w roku szkolnym 2019/2020 już tylko nieco ponad 1900”. „Integrowanie na siłę dzieci z niepełnosprawnościami w szkołach jest nieporozumieniem. I będzie to tylko ze szkodą dla tych dzieci, bo żadna szkoła ogólnodostępna nie dysponuje tak wyszkoloną kadrą, żeby mogła je wspomagać” – uważa Ryszard Proksa.
Do dyskusji na ten temat należy powrócić. „Rolą związków, stowarzyszeń i innych organizacji jest zabrać głos w imieniu tej milczącej większości. Tym bardziej że «włączanie» postępuje krok po kroku według przyjętych utopijnych założeń o równości i dobrostanie każdego ucznia, narażając oświatę na całkowite jej przeobrażenie i upadek” – wskazuje Hanna Dobrowolska. „Zmiany skutkować będą być może wkrótce koniecznością przyjęcia globalnego projektu naprawczego, wdrażanego z poziomu struktur UE. A to już dalekie od faktycznej autonomii oświaty narodowej, czyli od znanego nam modelu polskiej szkoły” – ostrzega.
Polecamy całość artykułu:
https://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/kraj/item/22200-jakie-skutki-moze-niesc-edukacja-wlaczajaca
źródło: “Tygodnik Solidarność” nr 6 (1776)

Odsłony: 58

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *