Cykl – “Włączanie” w szkole, świadectwa rodziców i uczniów – głos pedagoga

Dziękujemy za list nadesłany do Ruchu Ochrony Szkoły przed kilkoma dniami.

Może nie pracuję jakoś bardzo długo w szkole, bo od 2015 roku jako pedagog, a od 2022 jako pedagog specjalny, ale widzę, co się dzieje i dokąd zmierza taka nadmierna ,,troska” o dostosowanie chyba wszystkiego, całej szkoły, do dzieci z niepełnosprawnościami oraz z innymi specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
…  To wszystko dzieje się pomału na naszych oczach. Wymagania lecą na ,,łeb na szyję” w dół.

Corocznie wymaga się od nauczycieli, aby pisali dostosowania ze swoich przedmiotów dla konkretnych uczniów z problemami. I wszystko byłoby dobrze, gdyby to była jedna osoba w klasie np. z niepełnosprawnością albo z opinią w sprawie specyficznych trudności w uczeniu się.
Zdarza się w szkole, w której pracuję (jest to szkoła podstawowa wiejska licząca około 400 uczniów), że w jednej klasie znajduje się 3 uczniów z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, z tego 2 uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim oraz 2 uczniów posiadających opinię o specyficznych potrzebach  edukacyjnych, razem 5 uczniów. Nie wspomnę o innych uczniach z różnymi trudnościami, bez dokumentacji z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nie jestem przedmiotowcem, ale ściśle współpracuję z nauczycielami i wiem, jakim olbrzymim wyzwaniem jest przeprowadzenie lekcji w takiej klasie. Ile wysiłku wymaga przekazanie wiedzy z podstawy programowej, wyegzekwowanie jej i jeszcze zapanowanie nad uczniami. Bardzo często zdarza się, że jeden z uczniów nagminnie dezorganizuje lekcję poprzez np. krzyki, przekleństwa albo rzucanie przedmiotami.

Gdzie w tym wszystkim są inni uczniowie?

Jeśli do skutku dojdzie likwidacja szkół specjalnych i do szkół ogólnodostępnych dołączone zostaną uczniowie z poważniejszymi stopniami niepełnosprawności, kształcenie ZNIKNIE. Prowadzenie lekcji będzie opierało się jedynie na zapewnieniu bezpieczeństwa uczniom, aby nikomu się nic nie stało.

Jestem przerażona tym, co widzę i czego doświadczam. Na każdej Radzie Pedagogicznej Dyrekcja przekazuje nam wytyczne kuratorium oświaty, które pochodzą przecież z Ministerstwa Edukacji, o zmniejszaniu liczby sprawdzianów, kartkówek, prac domowych itd. Przecież to są główne narzędzia mobilizujące ucznia do nauki.

Nie można dać uczniowi możliwości decydowania o przebiegu lekcji czy, co gorsza o tym, czy chce odrobić pracę domową czy nie. Naciski na nauczycieli są na tyle duże, że mają oni problem ze sprawdzeniem
stanu wiedzy ucznia. Do przeprowadzenia sprawdzianu w danej klasie ,,ustawia się kolejka”, a nauczyciele wpisują zawczasu terminy sprawdzianów w e-dzienniku.
Również kwestia oceniania zachowania jest problemem. Dziś uczeń jest ,,nie do ruszenia”. Jego zachowania, nie może być ocenione nagannie, gdyż wynika prawdopodobnie z jego problemów. Nauczyciele przestali wstawiać uwagi, a ocena z zachowania przestała być miarodajna, ale jest jeszcze ma jakąś formą wywarcia wpływu na ucznia. W momencie, gdy ocena z zachowania nie będzie miała formy oceny ze skali tylko będzie to ocena funkcjonalna, to już nawet tego niewielkiego wpływu na ucznia nie będzie. No, bo po co starać  się dla jakiejś oceny opisowej? Na dziecko działa obraz, wizualizacja, stopień w dzienniku, a nie opis, którego często i tak nie czyta.

Mam bardzo dużo przykładów z mojego doświadczenia i moich kolegów, ale chciałabym się odnieść do poziomu wiedzy w środowisku na temat edukacji włączającej.

Kiedy w ubiegłym roku zaczęłam zgłębiać temat, co wynikło z mojego zainteresowania zmianami globalistycznymi i zasadami zrównoważonego rozwoju (z którymi totalnie się nie zgadzam), trafiłam na Państwa działania i konferencje. Obejrzałam je wszystkie – najpierw ja, a potem pokazałam mojemu mężowi, przesłałam rodzinie i kilku osobom ze środowiska nauczycieli… nikt nie miał pojęcia o problemie. Ale kiedy w ubiegłym tygodniu zdobyłam się na odwagę i
zapytałam moją Panią dyrektor, co sądzi o zmianach w edukacji i edukacji włączającej, nie miała pojęcia o zagrożeniach. Nie winię o to Dyrekcji, gdyż człowiek zarządzający placówką oświatową, mający na głowie multum spraw, kieruje się wytycznymi ministerstwa. Przesłałam jej nagranie z konferencji…. Nie wiem, jaki będzie odzew, ale nie mogę już nic nie robić i patrzeć jak Polska Szkoła popada w ruinę. Sama mam dwójkę dzieci. Mój brat z bratową, od tego roku szkolnego, swoją trójkę dzieci przenieśli na tryb nauczania domowego, właśnie z powodu zagrożeń, które płyną wraz z wprowadzanymi zmianami.

A.M.

[imię i nazwisko znane ROS]

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *