Fakty na temat edukacji włączającej – komentarze słuchaczy-praktyków cz.2

Fakty na temat edukacji włączającej – komentarze słuchaczy-praktyków cz.2

Zapraszamy do zapoznania się z drugą częścią cyklu, w którym możemy przeczytać komentarze słuchaczy-praktyków opisujących swoje doświadczenia z edukacją włączającą. Komentarze znajdziemy pod rozmową Jana Pospieszalskiego OGLĄDAJ  oraz Grzegorza Płaczka OGLĄDAJ

 

 

CZĘŚĆ 2

Gosia Sacharko
Witam, bardzo dziękuję za poruszenie tematu edukacji włączającej i szkół specjalnych. Mam syna niepełnosprawnego, więc myślę, że mogę na ten temat się wypowiadać. Problem każdego dziecka trzeba traktować bardzo indywidualnie. Jestem jak najbardziej ze szkołami specjalnymi, tylko powinno być ich dużo więcej – jak najbliżej miejsca zamieszkania rodziny dziecka, bo trauma związana z rozstaniem z rodziną wyciska negatywny ślad na całej rodzinie. Nie zawsze jest tak, że pracownicy szkół specjalnych są właściwymi osobami do pracy z takimi dziećmi, bywa, że wykorzystują swoją pozycję w sposób negatywny. Bliskość terytorialna i emocjonalne pozwoli zachować właściwy kontakt emocjonalny, a jednocześnie odpowiednio wyedukować dziecko. Serdecznie pozdrawiam. Z Panem Bogiem

a.nowak
Pożegnałam w tym roku czteroletnią klasę w technikum, w którym byłam wychowawczynią i nauczycielem polskiego. W klasie był jeden autysta, a nauczyciel wspomagający nie mógł być na każdej jego lekcji, ponieważ aż tylu godzin wspomagania nie przydzielono mu ( oszczędność organu prowadzącego). Proszę mi wierzyć, był to trudny czas dla wszystkich- nauczyciela prowadzącego lekcje, całej klasy ale głownie dla tego ucznia. Jego zachowania – zupełnie nieakceptowane przez klasę, rozbijały tok lekcji, wywoływały konflikty, a rodzice uczniów przychodzili na skargi. Uczeń wielokrotnie sygnalizował problemy emocjonalne. Jego mama przyjęła postawę oczekującą profesjonalnego podejścia do jej dziecka. Błędne koło. Pat.

Iwona S.
Ile szkód robi to tzw nauczanie włączające, wiedzą tylko nauczyciele szkół specjalnych, do których w końcu trafiają te dzieci. Dzieci zastraszone, negatywnie nastawione do rówieśników, przekonane, że do niczego się nie nadają. Nauczyciel wspomagający nie zastąpi rówieśników i budowania normalnych relacji. Trudno też dziwić się dzieciom bez dysfunkcji, że są zmęczone i nie do końca chętne do tej sztucznej integracji.

 

Agnes Ka
Witam, pracuję w oświacie od 30 lat… kiedy zaczynałam – nauczyciele jeszcze się wspierali i czuli odpowiedzialność za młode pokolenia. Potem przyszła reforma, która wprowadziła awans zawodowy, co odwróciło uwagę od ucznia, a w centrum zostały “teczki” do kolejnych stopni awansu. Już wtedy pojawiły się liczne nowatorskie działania, które dawały efekt na egzaminie, ale niekoniecznie korzyść dla uczniów…. Od tego czasu z roku na rok obniżane są standardy nauczania, zwiększa się usprawiedliwianie dla niewiedzy i niechęci dla ucznia. Odbierana jest uczniom motywacja do tego, by im się chciało chcieć…. Obecnie w liceum mamy uczniów z takimi dysfunkcjami, które im nie pozwalają nadążać za innymi uczniami, więc albo uczeń jest “przepychany”, albo – jeśli takich uczniów jest więcej – obniża się poziom wiedzy w klasach. Ponad połowę mojego życia zawodowego przepracowałam w szkole, na stanowisku pedagoga. Uważam, że zamiast wspierać uczniów do nauki, coraz częściej mamy być ich tarczą ochronną przed wymaganiami... Obecne zmiany w pomocy psychologiczno-pedagogicznej nie mają na celu też wspierania uczniów, ale stworzenie kolejnego bałaganu, który ukryje, że uczniowie w szkole nie uczą się... Na pewno nie ma tu wglądu na DOBRO UCZNIA! POZDRAWIAM PANA GRZEGORZA I PANIĄ AGNIESZKĘ – JESTEM Z WAMI!!!

Cdn.

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *